Demand Gen: reklamy na YouTube, Discover i w Gmailu

Autor: |Baza wiedzy o Google Ads
Czas czytania: 14 min
Publikacja:

Demand Gen (Demand Generation) to typ kampanii Google Ads zaprojektowany do budowania i pobudzania popytu w wizualnych, angażujących powierzchniach Google: YouTube (w tym Shorts i in-stream), kanale Discover oraz w Gmailu. Kampania łączy zasięg mediów społecznościowych z automatyzacją i sygnałami konwersji Google, docierając do ponad 3 miliardów aktywnych użytkowników miesięcznie i przenosząc ich od pierwszego kontaktu z marką do realnego działania zakupowego.

Przez lata specjaliści dzielili media na dwa obozy. Facebook i TikTok od zasięgu i budowania popytu, Google Ads od zbierania popytu, który już istnieje. Demand Gen rozbija ten podział. To odpowiedź Google na social ads, osadzona wewnątrz ekosystemu, który zna intencje użytkownika lepiej niż jakakolwiek inna platforma. W pracy z moimi klientami Google Ads widzę, że to właśnie tutaj najczęściej brakuje kampanii, która karmi górę lejka, zanim reklamy w wyszukiwarce zgarną gotowego kupującego. Ten artykuł pokazuje, jak Demand Gen działa naprawdę, gdzie się wyświetla, czym różni się od Performance Max i jak zmierzyć, czy przynosi pieniądze.

Co warto wiedzieć

  • Następca Discovery Ads: Demand Gen zastąpił kampanie Discovery w koncie Google Ads i rozszerzył je o YouTube Shorts, reklamy in-stream oraz format wideo, którego Discovery nie obsługiwał.
  • Trzy powierzchnie w jednej kampanii: YouTube, Discover i Gmail działają razem, a algorytm rozdziela budżet między nie automatycznie, chyba że ręcznie ograniczysz kanały.
  • Lookalike na sterydach: segmenty podobnych odbiorców w Demand Gen bazują na Twoich danych własnych i pozwalają ustawić szerokość dopasowania od wąskiego (2,5%) do szerokiego (10% populacji).
  • Popyt, nie zbieranie: to kampania górnego i środkowego lejka, jej rolą jest wywołać zainteresowanie, a nie przechwycić gotowego kupującego, jak robi to sieć wyszukiwania.
  • Feed produktowy zmienia ją w kampanię zakupową: po podpięciu feedu z Google Merchant Center reklamy stają się klikalne i prowadzą wprost do karty produktu.

Czym jest Demand Gen w Google Ads?

Demand Gen to kampania Google Ads, która generuje popyt na produkt lub usługę, prezentując wizualne reklamy w YouTube, Discover i Gmailu ludziom, którzy jeszcze aktywnie nie szukają Twojej oferty. Zamiast reagować na zapytanie, sama wywołuje zainteresowanie. To fundamentalnie inne podejście niż klasyczna reklama w wyszukiwarce.

Google zbudowało Demand Gen jako bezpośrednią odpowiedź na Meta Ads i TikTok Ads. Idea jest prosta: dać reklamodawcom te same możliwości wizualnego budowania popytu, jakie oferują platformy społecznościowe, ale z przewagą, której social nie ma, czyli dostępem do sygnałów intencji z całego ekosystemu Google. Algorytm wie, czego użytkownik szukał w Google, co oglądał na YouTube i jakie treści przegląda w Discover. Ta wiedza karmi model predykcyjny, który typuje osoby najbardziej skłonne do reakcji.

Z mojego doświadczenia jako specjalisty Google Ads wynika, że najczęstsze nieporozumienie dotyczy właśnie celu tej kampanii. Reklamodawcy oczekują od Demand Gen twardych konwersji zakupowych z dnia na dzień, tak jak od kampanii brandowej w wyszukiwarce. Tymczasem jej robota to zasianie zainteresowania. Konwersja przychodzi później, często innym kanałem, co komplikuje pomiar, ale nie unieważnia wartości kampanii.

!

Czy wiesz, że…

Powierzchnie Demand Gen razem docierają do ponad 3 miliardów użytkowników miesięcznie, a sam YouTube ogląda w Polsce zdecydowana większość internautów w każdym przedziale wiekowym poniżej 55 lat.

Gdzie wyświetlają się reklamy Demand Gen?

Reklamy Demand Gen wyświetlają się na czterech głównych powierzchniach: w YouTube (feed, in-stream i Shorts), w kanale Discover na urządzeniach mobilnych, w zakładkach Promocje i Oferty w Gmailu oraz u wybranych partnerów wideo Google. Jedna kampania obsługuje wszystkie te miejsca jednocześnie.

Każda powierzchnia trafia w użytkownika w innym momencie. YouTube łapie go w trybie rozrywki i eksploracji, kiedy jest otwarty na nowe bodźce. Discover podsuwa reklamę w strumieniu treści dopasowanych do zainteresowań, tuż obok artykułów, które sam wybrałby do przeczytania. Gmail wchodzi w kontekst półprywatny, w skrzynce, do której użytkownik wraca kilka razy dziennie. Ta różnorodność kontekstów to siła Demand Gen, ale też źródło problemów z atrybucją, bo droga od pierwszego wyświetlenia do zakupu bywa kręta.

Lejek sprzedażowy Google i miejsce kampanii Demand Gen

Nowsza wersja Demand Gen pozwala też raportować i sterować kanałami osobno. To duża zmiana wobec pierwotnej wersji, w której wszystko było jedną czarną skrzynką. Dziś w moich projektach zaczynam od pełnej dystrybucji na wszystkie powierzchnie, a dopiero po zebraniu danych decyduję, czy warto wykluczyć kanał, który przepala budżet bez konwersji. Wyłączanie kanałów na starcie to typowy błąd, bo odbiera algorytmowi paliwo do nauki.

POWIERZCHNIE REKLAMOWE

Zasięg powierzchni Demand Gen w Polsce

Szacunkowy udział poszczególnych kanałów w miesięcznym zasięgu kampanii. Paski pokazują, jak duża część odbiorców jest realnie osiągalna przez daną powierzchnię.

YouTube (feed, in-stream, Shorts)94%
Discover (kanał mobilny)71%
Gmail (Promocje, Oferty)58%
Partnerzy wideo Google34%

Czym Demand Gen różni się od Performance Max?

Demand Gen różni się od Performance Max celem i miejscem w lejku. Demand Gen buduje popyt na powierzchniach wizualnych i społecznościowych, dając reklamodawcy kontrolę nad kreacją i kanałami. Performance Max maksymalizuje konwersje we wszystkich zasobach Google, w tym w wyszukiwarce, ale odbiera niemal całą kontrolę i działa jak jedna szczelna czarna skrzynka.

To rozróżnienie jest kluczowe przy planowaniu budżetu. Wielokrotnie obserwowałem sytuację, w której klient wrzucał wszystko w Performance Max, licząc, że automat załatwi cały lejek. Efekt był przewidywalny: PMax zgarniał ciepły ruch z wyszukiwania i brandu, pokazywał wysoki ROAS, a góra lejka pozostawała pusta. Demand Gen wypełnia właśnie tę lukę, dostarczając nowych odbiorców, których PMax dopiero potem domknie. Te dwie kampanie nie konkurują, one się uzupełniają.

Główna przewaga Demand Gen to kontrola kreacji. Widzisz dokładnie, jaka grafika i jakie wideo się wyświetla, możesz projektować je pod konkretne emocje i testować warianty. W Performance Max kreacje trafiają do wspólnej puli zasobów, a algorytm składa je bez Twojego wglądu w to, co realnie zobaczył użytkownik. Jeśli marka i estetyka przekazu mają dla Ciebie znaczenie, ta różnica bywa decydująca.

PORÓWNANIE KAMPANII

Demand Gen, Performance Max i sieć wyszukiwania

Ocena trzech typów kampanii według czterech kryteriów. Więcej wypełnionych kropek oznacza mocniejszą pozycję kampanii w danym kryterium.

Kryterium
Demand Gen ★Góra i środek lejka
Performance MaxCały lejek, automat
Sieć wyszukiwaniaDół lejka
Budowanie popytu
Kontrola kreacji
Bezpośredni ROAS
Docieranie do nowych odbiorców

Rekomendacja: nie wybieraj między nimi. Demand Gen buduje popyt na górze lejka, Performance Max i sieć wyszukiwania domykają go na dole. Razem tworzą kompletny system.

Jeśli chcesz sprawdzić, jak ten podział wygląda na Twoim koncie i czy góra lejka nie jest pusta, to dokładnie sytuacja, którą analizuję podczas audytu konta Google Ads.

Jak działa targetowanie odbiorców w Demand Gen?

Targetowanie w Demand Gen opiera się na trzech filarach: segmentach podobnych odbiorców (lookalike) budowanych z Twoich danych własnych, segmentach niestandardowych opartych na intencjach i zainteresowaniach oraz optymalizacji targetowania, która pozwala algorytmowi wychodzić poza wskazane grupy w poszukiwaniu konwersji.

Segmenty podobnych odbiorców to serce tej kampanii. Wgrywasz listę klientów lub konwertujących użytkowników, a Google szuka osób o zbliżonym profilu zachowań. Kluczowa jest szerokość dopasowania. Wąskie (2,5% populacji) daje największe podobieństwo, ale mały zasięg. Szerokie (10%) rozciąga zasięg kosztem precyzji. W pracy z moimi klientami zwykle zaczynam od dopasowania wąskiego lub średniego, żeby algorytm uczył się na trafnych sygnałach, a dopiero potem poszerzam.

Jakość danych własnych decyduje o wszystkim. To tutaj Demand Gen najmocniej łączy się z first-party data, bo model buduje profil idealnego odbiorcy na podstawie tego, kogo mu podasz. Śmieciowa lista mailingowa da śmieciowy lookalike. Lista najlepszych klientów z wysoką wartością koszykową da segment, który realnie napędza sprzedaż. Segmenty niestandardowe stosuję jako uzupełnienie, gdy chcę dotrzeć do osób szukających konkretnych rozwiązań lub odwiedzających strony konkurencji.

  • Segmenty podobnych odbiorców (lookalike): budowane z Twoich list, z regulowaną szerokością dopasowania od 2,5% do 10% populacji.
  • Segmenty niestandardowe: oparte na intencjach, słowach kluczowych i odwiedzanych stronach, dobre do docierania po zainteresowaniach.
  • Twoje dane (first-party): listy klientów, odbiorcy remarketingowi i konwertujący użytkownicy jako paliwo dla całego modelu.
  • Optymalizacja targetowania: pozwolenie algorytmowi wychodzić poza wskazane grupy w poszukiwaniu dodatkowych konwersji.
!

Czy wiesz, że…

Segment podobnych odbiorców w Demand Gen wymaga listy źródłowej liczącej co najmniej 1000 aktywnych użytkowników, aby Google mógł zbudować wiarygodny model. Poniżej tego progu segment się nie utworzy.

Jakie formaty reklam wykorzystuje Demand Gen?

Demand Gen obsługuje trzy główne formaty: pojedynczą grafikę, karuzelę wielu obrazów oraz wideo. Wideo obejmuje zarówno poziome reklamy in-stream w YouTube, jak i pionowe kreacje dopasowane do YouTube Shorts. To rozszerzenie względem dawnych kampanii Discovery, które wideo w ogóle nie obsługiwały.

Format pionowego wideo jest tu szczególnie ważny. Shorts przejęły ogromną część uwagi mobilnej, a reklama nakręcona poziomo i wciśnięta na pionowy ekran wygląda jak intruz. Z mojego doświadczenia kreacje projektowane natywnie pod pion mają zauważalnie wyższy współczynnik obejrzeń niż przeskalowane materiały poziome. Warto przygotować osobne wersje zamiast liczyć, że jeden materiał zadziała wszędzie.

Efektywność pionowego wideo w kampaniach Demand Gen

Praktyczna rekomendacja z moich projektów brzmi: dostarczaj oba typy materiału i wiele wariantów każdego. Zestaw zasobów obejmujący kilka grafik w różnych proporcjach, karuzelę i dwie wersje wideo (poziomą i pionową) daje algorytmowi przestrzeń do dopasowania kreacji pod powierzchnię i użytkownika. Kampania z jedną kreacją to zdławiony algorytm, który nie ma czym testować.

  • Pojedyncza grafika: najprostszy format, dobry na start i do szybkiego testowania przekazu w Discover i Gmailu.
  • Karuzela: kilka obrazów do przewijania, idealna do pokazania oferty produktowej lub kolejnych korzyści.
  • Wideo poziome (in-stream): pełnoekranowy przekaz w YouTube, najlepszy do budowania historii marki.
  • Wideo pionowe (Shorts): natywny format mobilny o najwyższym zaangażowaniu w młodszych grupach odbiorców.

Jak krok po kroku uruchomić kampanię Demand Gen?

Uruchomienie kampanii Demand Gen zajmuje kilkanaście minut, ale jej sukces zależy od przygotowania danych i kreacji przed startem. Poniższa kolejność to sekwencja, którą stosuję przy każdym wdrożeniu, żeby nie cofać się do poprawek już po uruchomieniu.

  1. Zadbaj o pomiar konwersji przed startem, w tym o konwersje rozszerzone i solidne śledzenie, bo bez danych algorytm nie ma się na czym uczyć.
  2. Zbuduj segmenty odbiorców z danych własnych i przygotuj segmenty podobne oraz niestandardowe, zanim dotkniesz ustawień kampanii.
  3. Wybierz cel i typ kampanii Demand Gen w panelu, ustawiając cel zgodny z realną rolą kampanii (sprzedaż, leady lub świadomość).
  4. Ustaw strategię stawek dopasowaną do celu, najczęściej maksymalizacja konwersji lub docelowe CPA po zebraniu danych.
  5. Wgraj komplet zasobów kreatywnych w wielu formatach i proporcjach, z nagłówkami, opisami i wyraźnym wezwaniem do działania.
  6. Zostaw kampanii czas na fazę uczenia i nie wprowadzaj drastycznych zmian przez pierwsze dwa tygodnie, bo każda resetuje naukę algorytmu.

Najważniejszy jest krok pierwszy. Wielokrotnie widziałem kampanie Demand Gen uruchamiane bez działającego pomiaru konwersji, a potem oceniane jako nieskuteczne. To ocena na ślepo. Bez czystych danych o konwersjach cała automatyzacja Google działa jak kierowca z zasłoniętymi oczami.

Jaką strategię ustalania stawek wybrać w Demand Gen?

W Demand Gen wybierasz strategię stawek zależnie od celu: maksymalizacja liczby konwersji lub docelowe CPA dla pozyskiwania działań, maksymalizacja wartości konwersji lub docelowe ROAS dla e-commerce, a maksymalizacja kliknięć albo koszt za obejrzenie, gdy priorytetem jest ruch i zasięg górnego lejka.

Rekomenduję podejście etapowe. Na starcie, gdy konto ma mało danych o konwersjach z tej kampanii, ustawiam maksymalizację konwersji bez sztywnego celu CPA. Algorytm potrzebuje swobody, żeby znaleźć konwertujących odbiorców. Dopiero po zebraniu wystarczającej liczby konwersji, zwykle po kilkudziesięciu w oknie miesięcznym, dokładam docelowe CPA lub ROAS. Wpisanie ambitnego celu na pierwszy dzień to klasyczny błąd, który dławi wydatki i zabija naukę.

Dla marek nastawionych na zasięg i świadomość pojawiła się też opcja rozliczenia za obejrzenia. To sygnał, że Google traktuje Demand Gen coraz bardziej jako pełnoprawny kanał budowania marki, a nie tylko performance. Jeśli Twoim celem jest realnie góra lejka, nie oceniaj tej kampanii wyłącznie przez pryzmat ostatniego kliknięcia.

Jak mierzyć skuteczność kampanii Demand Gen?

Skuteczność Demand Gen mierzy się inaczej niż w wyszukiwarce, bo kampania działa w górnej części lejka. Poza konwersjami z ostatniego kliknięcia patrz na konwersje wspomagane, konwersje po obejrzeniu, zasięg unikalnych użytkowników, współczynnik obejrzeń wideo oraz wzrost zapytań brandowych w tym samym okresie.

Największy błąd pomiarowy to ocena Demand Gen wyłącznie modelem last-click. W tym modelu kampania budująca popyt zawsze wygląda słabo, bo zasługę za konwersję zgarnia kanał, który domknął sprzedaż, najczęściej brand w wyszukiwarce lub bezpośrednie wejście. Uważam, że to najczęstsza przyczyna przedwczesnego wyłączania dobrych kampanii Demand Gen. Patrz na konwersje wspomagane i porównuj okresy z kampanią i bez niej.

METRYKI KAMPANII

Wskaźniki, na które warto patrzeć w Demand Gen

Przykładowy kierunek zmian po dobrze poprowadzonej kampanii górnego lejka. Wartości ilustracyjne, pokazują logikę odczytu, a nie gwarantowany wynik.

KPIWartośćZmianaTrend
Konwersje wspomagane318+47%
Zapytania brandowe+29%wzrost
Współczynnik obejrzeń31,4%+6,2%
Koszt tysiąca wyświetleń14,80 zł-2,10 zł

Jakich wyników realnie spodziewać się po Demand Gen?

Po Demand Gen realnie spodziewaj się wzrostu zasięgu wśród nowych odbiorców, wyższej liczby konwersji wspomaganych i rosnącej fali zapytań brandowych, a nie natychmiastowego, wysokiego ROAS z ostatniego kliknięcia. Efekty pojawiają się z opóźnieniem, bo kampania pracuje na górze lejka.

Prowadziłem kampanię Demand Gen dla sklepu z artykułami dla dzieci, gdzie w modelu last-click wyniki wyglądały mizernie, a rachunek zaczął się zgadzać dopiero, gdy zestawiliśmy okresy. W miesiącach z aktywnym Demand Gen liczba wejść bezpośrednich i zapytań o markę w wyszukiwarce rosła o kilkadziesiąt procent, a łączny koszt pozyskania klienta na koncie spadał, mimo że sama kampania Demand Gen pokazywała skromny bezpośredni zwrot. To typowy wzorzec kampanii budującej popyt.

PANEL WYNIKÓW

Efekt Demand Gen w skali całego konta

Zestawienie ilustracyjne pokazujące, gdzie kampania górnego lejka odciska ślad. Kluczowa jest zmiana na poziomie konta, nie tylko w samej kampanii.

Nowi odbiorcy+312 tys.▲ zasięg miesięczny
Koszt pozyskania (konto)-18%▼ spadek CPA
Zapytania o markę+29%▲ wzrost w Search
Narastanie konwersji wspomaganychKolejne tygodnie kampanii

Jakie błędy najczęściej niszczą kampanie Demand Gen?

Kampanie Demand Gen najczęściej niszczą cztery błędy: ocena wyłącznie modelem last-click, zbyt szybkie zmiany w fazie uczenia, uboga baza kreacji oraz zbyt ambitny cel stawek na starcie. Każdy z nich odcina algorytm od danych lub czasu, których potrzebuje, żeby dowieźć wynik.

Do tej listy dokładam błąd, który widuję najrzadziej opisywany, a najczęściej popełniany w praktyce: przedwczesne wyłączanie kanałów. Reklamodawca widzi, że Gmail generuje mniej konwersji niż YouTube, więc go wyłącza. Problem w tym, że Gmail mógł być punktem pierwszego kontaktu, który uruchomił całą ścieżkę. Wycinając go, obcinasz górę lejka i dziwisz się, że dół nagle wysycha. Traktuj kanały jak elementy jednego systemu, a nie jak konkurentów.

  • Pomiar tylko last-click: ukrywa realną wartość kampanii górnego lejka i prowadzi do przedwczesnych wyłączeń.
  • Nerwowe zmiany w fazie uczenia: każda większa korekta budżetu czy stawek resetuje naukę i cofa kampanię do punktu wyjścia.
  • Jedna kreacja na kampanię: algorytm nie ma czym testować, więc nie znajduje najlepszej kombinacji przekazu i odbiorcy.
  • Zbyt ostry cel CPA lub ROAS na start: dławi wydatki, zanim kampania zdąży znaleźć konwertujących użytkowników.
  • Wyłączanie kanałów bez danych: obcina punkty pierwszego kontaktu i rozbija atrybucję całej ścieżki.
!

Czy wiesz, że…

Faza uczenia w Demand Gen trwa zwykle około dwóch tygodni lub do zebrania kilkudziesięciu konwersji. Zmiany wprowadzane w tym czasie liczą się od nowa, dlatego cierpliwość na starcie realnie przekłada się na późniejszy wynik.

Dla kogo Demand Gen sprawdza się najlepiej?

Demand Gen sprawdza się najlepiej u marek, które mają wizualnie atrakcyjny produkt, jasną grupę docelową i chcą docierać do nowych odbiorców, zanim ci zaczną szukać. Szczególnie mocno działa w e-commerce, w usługach konsumenckich oraz wszędzie tam, gdzie decyzja zakupowa dojrzewa dłużej niż jedno kliknięcie.

Słabiej wypada w wąskich niszach B2B o bardzo niskim wolumenie, gdzie grupa docelowa jest zbyt mała, by algorytm zbudował sensowny lookalike, oraz w biznesach nastawionych wyłącznie na natychmiastową sprzedaż z jasnej intencji, którą lepiej obsłuży sieć wyszukiwania. To tylko moja hipoteza oparta na obserwacjach z kont, ale im dłuższa i bardziej emocjonalna ścieżka zakupowa, tym większy sens ma Demand Gen. Jeśli rozpoznajesz swoją markę w tym pierwszym opisie, warto przetestować tę kampanię, zanim zrobi to konkurencja.

Podsumowanie

Demand Gen to odpowiedź Google na świat, w którym popyt trzeba budować, a nie tylko zbierać. Kampania łączy zasięg YouTube, Discover i Gmaila z automatyzacją i danymi intencji, dając reklamodawcom narzędzie, które przez lata było domeną platform społecznościowych. Jej siła leży w wizualnym docieraniu do ludzi, zanim ci wpiszą jakiekolwiek zapytanie.

Przestań oceniać Demand Gen tak, jak oceniasz kampanię brandową w wyszukiwarce. Zamiast pytać, ile konwersji z ostatniego kliknięcia przyniosła w tym tygodniu, zacznij pytać, o ile urósł Twój zasięg, ruch brandowy i pula nowych odbiorców, którzy dopiero wejdą na ścieżkę zakupową. To zmiana perspektywy, która oddziela reklamodawców rozczarowanych tą kampanią od tych, którzy realnie na niej zarabiają.

Jeśli chcesz zbudować spójny system, w którym Demand Gen karmi górę lejka, a Performance Max i sieć wyszukiwania domykają sprzedaż, zacznij od audytu tego, co dziś dzieje się na Twoim koncie. Dobrze poukładany lejek to najtańszy sposób na wzrost, jaki znam.

Pytania i odpowiedzi (FAQ)

Czym Demand Gen różni się od dawnych kampanii Discovery?
Demand Gen zastąpił kampanie Discovery i je rozszerzył. Dołożył YouTube Shorts, reklamy in-stream oraz format wideo, których Discovery nie obsługiwał, a także pełniejsze raportowanie i sterowanie kanałami. Wszystkie kampanie Discovery zostały automatycznie przeniesione do Demand Gen.
Jaki budżet jest potrzebny, żeby Demand Gen zadziałał?
Nie ma jednej magicznej kwoty, ale kampania potrzebuje budżetu, który pozwoli zebrać kilkadziesiąt konwersji miesięcznie, żeby algorytm wyszedł z fazy uczenia. Zbyt niski dzienny budżet rozkłada wydatki tak cienko, że model nigdy nie dostaje wyraźnych sygnałów i kampania utyka.
Czy Demand Gen zadziała w mojej wąskiej branży B2B?
To zależy od wielkości grupy docelowej. W bardzo wąskim B2B o niskim wolumenie algorytm może mieć za mało danych, by zbudować trafny segment podobnych odbiorców. Jeśli jednak masz solidną listę klientów i dłuższy proces decyzyjny, warto przetestować kampanię na ograniczonym budżecie i ocenić konwersje wspomagane, nie tylko last-click.
Czy Demand Gen ugryzie się z moim Performance Max?
Nie, jeśli poprawnie ustawisz role. Demand Gen pracuje na górze i w środku lejka, budując popyt, a Performance Max domyka konwersje w całym ekosystemie. Kanibalizacja pojawia się głównie wtedy, gdy oceniasz obie kampanie tym samym modelem last-click. Patrz na wynik całego konta, nie na pojedynczą kampanię.
Jak długo czekać na pierwsze wyniki Demand Gen?
Pierwsze sensowne dane pojawiają się po wyjściu z fazy uczenia, czyli zwykle po około dwóch tygodniach. Pełniejszy obraz wartości, zwłaszcza w konwersjach wspomaganych i ruchu brandowym, widać dopiero po zestawieniu okresów z kampanią i bez niej, co wymaga zwykle kilku tygodni obserwacji.
Czy do Demand Gen potrzebuję gotowego wideo?
Wideo nie jest formalnie obowiązkowe, bo kampania działa też na samych grafikach i karuzelach. W praktyce jednak brak wideo odcina Cię od YouTube in-stream i Shorts, czyli od najsilniejszych powierzchni zasięgu. Rekomenduję przygotować choćby prostą kreację wideo, najlepiej w wersji pionowej pod Shorts.
Artur Smolicki
Samodzielny Specjalista Google Ads

Artur Smolicki

Od ponad 15 lat specjalizuję się w przygotowaniu, wdrożeniu i optymalizacji kampanii Google Ads. W 2024 roku uzyskałem status Google Premier Partner dla 3% najlepszych specjalistów i agencji w Polsce. Prowadzę kampanie reklamowe na 29 rynkach zagranicznych, tak dla segmentu e-commerce jak i B2B.


Potrzebujesz audytu oraz pomocy w prowadzeniu kampanii
Google Ads?

Działajmy