Checklista ochrony przed clickfraud i śmieciowym ruchem
58 punktów kontrolnych w siedmiu obszarach - od wykluczenia prostszych wyjaśnień, przez diagnozę w raportach i wykluczenia IP, po uczciwą ocenę narzędzi antyfraudowych. Uprzedzam: większość „clickfraudu” to ustawienia, nie oszustwo.
Ostatnia aktualizacja:
Dlaczego to prawie nigdy nie jest fraud
To będzie najbardziej sceptyczna checklista w całej serii, bo w tym temacie sprzedaje się dużo strachu. Zacznijmy od zdania, które kosztowało mnie kilku potencjalnych klientów: zdecydowana większość „clickfraudu”, który widzę w kontach, to nie oszustwo. To źle ustawione kierowanie, brak wykluczeń, włączona sieć reklamowa w kampanii Search albo zepsuty tag konwersji.
Diagnoza „ktoś nas klika” jest wygodna, bo zdejmuje odpowiedzialność - nikt nie zawinił, jesteśmy ofiarą. I jest kosztowna, bo prowadzi do kupowania narzędzia zamiast naprawienia konta. Narzędzie antyfraudowe kupione przy włączonej sieci reklamowej w Search i braku wykluczeń zamaskuje objawy, których przyczyną jesteś Ty.
Druga rzecz, o której sprzedawcy tych narzędzi mówią niechętnie: Google filtruje nieprawidłowe kliknięcia po swojej stronie i zwraca za nie pieniądze automatycznie, bez Twojego udziału. Jest na to osobna kolumna w raportach i osobne pozycje w rozliczeniach. System nie jest doskonały, ale nie zaczynasz od zera - a narzędzie, które raportuje jako swoją zasługę kliknięcia odfiltrowane przez Google, sprzedaje Ci cudzą pracę.
Ta checklista prowadzi przez 58 punktów w siedmiu obszarach: od wykluczenia prostszych wyjaśnień, przez diagnozę w raportach, wykluczenia IP i ich realne ograniczenia, po uczciwą ocenę narzędzi antyfraudowych i sekcję o tym, co naprawdę działa. Uprzedzam: ostatnia sekcja to głównie zwykła higiena konta - i to jest dobra wiadomość, bo te działania zwracają się niezależnie od tego, czy ktokolwiek Cię oszukuje.
Jak korzystać z tej checklisty
Odhaczaj punkty w trakcie audytu - postęp zapisuje się w Twojej przeglądarce, więc możesz zamknąć kartę i wrócić do niej jutro. Nie ma logowania ani wysyłania czegokolwiek na serwer; dane siedzą wyłącznie na Twoim urządzeniu, a przycisk „Wyczyść postęp” kasuje je natychmiast.
Nie traktuj tego jako wyścigu do 100%. Odhaczony punkt oznacza „sprawdziłem i wiem, jak jest”, a nie „jest dobrze”. Audyt, który kończy się kompletem zielonych checkboxów i listą dwudziestu znalezisk, jest wart więcej niż taki, po którym nie zapisałeś nic.
Idź po kolei. Sekcje są ułożone tak, że wcześniejsze rozstrzygają, czy późniejsze mają w ogóle sens - nie ma po co analizować stawek, jeśli za chwilę okaże się, że konwersje liczą się podwójnie.
Zanim uwierzysz, że masz clickfraud
0/8To jest najważniejsza sekcja i jedyna, która oszczędzi Ci pieniędzy w stu procentach przypadków. Zdecydowana większość „clickfraudu”, który widzę w kontach, to nie oszustwo - to źle ustawione kierowanie, brak wykluczeń albo zepsuty pomiar. Diagnoza „ktoś nas klika” jest wygodna, bo zdejmuje odpowiedzialność, i kosztowna, bo prowadzi do kupowania narzędzi zamiast naprawiania konta.
Kampania „bez konwersji mimo ruchu” to w pierwszej kolejności podejrzenie o zepsuty tag, a nie o boty. Zanim zaczniesz szukać oszustów, upewnij się, że masz czym mierzyć - zob. checklistę pomiaru konwersji.
Próg alarmowy:Nagły spadek konwersji do zera przy niezmienionym ruchu - to tag, nie fraud.
Gdzie:Kampanie → Statystyki i raporty → Wyszukiwane hasła
Bardzo często „śmieciowy ruch” to ludzie, którzy szukali czegoś innego i kliknęli Twoją reklamę, bo dopasowanie przybliżone im ją pokazało. To nie fraud - to brak wykluczeń. Zob. checklistę słów kluczowych.
Gdzie:Ustawienia kampanii → Sieci
Domyślnie włączona. To najczęstsze źródło ruchu, który wygląda na oszustwo: wysoki CTR, zerowa konwersja, dziwne miejsca docelowe. Nikt Cię nie oszukuje - po prostu kupujesz coś, czego nie chciałeś.
Próg alarmowy:Kampania Search z włączoną siecią reklamową i bez segmentacji po sieci.
Domyślne „obecność lub zainteresowanie” pokazuje reklamę osobom, które tylko wyszukują informacji o Twoim mieście, siedząc gdziekolwiek na świecie. Ruch z Indii do lokalnego hydraulika w Poznaniu to zwykle to ustawienie, nie farma kliknięć.
Ty, Twój zespół, agencja sprawdzająca reklamy, klient pokazujący kampanię zarządowi. Przy małym budżecie to potrafi być zauważalny procent kliknięć - i jest w stu procentach do wyeliminowania.
Ręczne klikanie reklam konkurencji jest nieopłacalne i łatwe do wykrycia przez Google. Zdarza się, ale rzadziej, niż wynikałoby z liczby firm przekonanych, że to ich dotyczy. Zanim uwierzysz, wyklucz wszystkie prostsze wyjaśnienia.
Kliknięcia bez konwersji przy poprawnym kierowaniu to zwykle problem ze stroną, nie z ruchem. Wolne ładowanie na telefonie wycina ludzi, za których zapłaciłeś - i wygląda to identycznie jak fraud.
Podejrzany ruch to jedno, jego koszt to drugie. Jeśli mówimy o niewielkim procencie budżetu, walka z nim może kosztować więcej niż sam problem - a uwaga poświęcona wykluczeniom da dziesięć razy więcej.
Diagnoza: skąd naprawdę bierze się ruch
0/10Zanim cokolwiek zablokujesz, musisz wiedzieć, co blokujesz. Segmentacja jest tu wszystkim - uśrednione metryki ukrywają dokładnie te wzorce, których szukasz. Ta sekcja to praca detektywistyczna w raportach, a nie w narzędziu, które obiecuje zrobić to za Ciebie.
Gdzie:Kampanie → Segment → Sieć (z partnerami wyszukiwania)
To pierwsza segmentacja, jaką robisz. Rozdziela wyszukiwarkę Google, partnerów wyszukiwania i sieć reklamową - trzy zupełnie różne źródła ruchu o zupełnie różnej jakości, które w sumarycznym raporcie wyglądają jak jedno.
Gdzie:Kampanie → Segment → Urządzenie
Ruch mobilny z aplikacji w sieci reklamowej to klasyczne źródło przypadkowych kliknięć - ktoś próbował zamknąć baner i trafił w reklamę. To nie jest fraud w sensie prawnym, ale efekt jest ten sam.
Gdzie:Raporty → Lokalizacje → Raport lokalizacji użytkowników
Uwaga na rozróżnienie: raport „Lokalizacje” pokazuje kierowanie, a „Lokalizacje użytkowników” - gdzie ludzie realnie są. Dopiero ten drugi mówi, czy kupujesz ruch z rynku, który Cię interesuje.
Gdzie:Raporty → Wymiary → Godzina dnia i Dzień tygodnia
Kliknięcia o trzeciej w nocy w usłudze B2B to sygnał wart sprawdzenia. Ale zanim wyciągniesz wnioski, upewnij się, że to nie ruch z innej strefy czasowej, którego sam sobie zamówiłeś kierowaniem.
Ruch płatny o dramatycznie wyższym odrzuceniu niż organiczny z tych samych fraz to sygnał. Ale znów: częściej oznacza rozjazd między reklamą a stroną niż boty.
Sesje trwające zero sekund, bez scrolla, bez żadnego zdarzenia - to jest sygnatura ruchu nieludzkiego. Jedna czy dwie takie sesje to norma; wzorzec obejmujący znaczącą część ruchu to już diagnoza.
Gdzie:GA4 nie pokaże Ci IP - potrzebujesz logów serwera
To jest realne ograniczenie, o którym mało kto mówi: Google Ads nie daje Ci adresów IP klikających. Bez logów serwera albo narzędzia zewnętrznego pracujesz na poszlakach, nie na dowodach.
Próg alarmowy:Brak dostępu do logów serwera przy poważnym podejrzeniu o fraud.
Gdzie:Kampanie Display → Miejsca docelowe → Gdzie wyświetlały się reklamy
Aplikacje mobilne z tysiącami wyświetleń i zerową konwersją to najczęstsze źródło przepalonego budżetu w sieci reklamowej. To jest miejsce, gdzie realnie coś zobaczysz i realnie coś zablokujesz.
Jeśli Google raportuje tysiąc kliknięć, a serwer widzi osiemset wejść, dwieście osób nie doczekało załadowania strony. To nie fraud - to problem z szybkością, i naprawia się go zupełnie inaczej.
Konkretna godzina, lokalizacja, urządzenie, miejsce docelowe. Bez zapisanego wzorca nie sprawdzisz później, czy blokada zadziałała - a to jedyny sposób, żeby odróżnić skuteczne działanie od placebo.
Wykluczenia IP i ich ograniczenia
0/8Wykluczenia IP są pierwszym narzędziem, po które sięgają wszyscy - i najsłabszym z dostępnych. Limit jest niewielki, adresy zmieniają się dynamicznie, a każdy poważny bot zmienia IP częściej, niż Ty jesteś w stanie je wpisywać. To narzędzie do konkretnych, powtarzalnych przypadków, nie do walki z frautem.
Gdzie:Ustawienia kampanii → Dodatkowe ustawienia → Wykluczenia adresów IP
Twoje biuro, Twój dom, biuro agencji, biuro klienta. To jedyne zastosowanie wykluczeń IP, które działa w stu procentach - bo te adresy są stałe i znane. Zacznij tutaj.
Wykluczenie dynamicznego IP, które zmieni się jutro, jest bezużyteczne, a przy okazji zablokuje przypadkowego użytkownika, który je dostanie. Zapytaj dostawcę, zanim wpiszesz.
Google pozwala wykluczyć ograniczoną liczbę adresów na kampanię. Przy poważnym problemie z botami wyczerpiesz go w jeden dzień - i to jest moment, w którym trzeba przyznać, że to narzędzie nie rozwiąże problemu.
Próg alarmowy:Wyczerpany limit wykluczeń IP w kampanii.
Google przyjmuje zakresy. Jeśli kliknięcia lecą z jednej podsieci, jedno wykluczenie zastępuje kilkadziesiąt - ale wymaga pewności, bo blokujesz też potencjalnych klientów z tej samej sieci.
Jedno kliknięcie z danego adresu to nie wzorzec, to zdarzenie. Blokując je, wykluczasz potencjalnego klienta na zawsze - a zysk wynosi kilka złotych.
Część ruchu z sieci mobilnych i przez VPN nie da się skutecznie zablokować adresem. Człowiek, który zmieni sieć z wifi na komórkową, dostanie nowy adres i wróci - a bot zrobi to automatycznie.
Za pół roku nikt nie będzie pamiętał, czemu ten adres jest zablokowany. Bez notatki lista rośnie w nieskończoność i nikt nie ma odwagi jej wyczyścić - a przy limicie miejsca to realny problem.
Adresy się zmieniają, firmy się przenoszą, dostawcy realokują pule. Wykluczenie sprzed dwóch lat może dziś blokować zwykłego klienta, a Ty o tym nie wiesz, bo nic tego nie sygnalizuje.
Search Partners i sieć reklamowa
0/8Tutaj siedzi zdecydowana większość ruchu, który ludzie biorą za oszustwo. To nie jest fraud - to są ustawienia, na które sam się zgodziłeś, zwykle nie wiedząc kiedy. Dobra wiadomość: to jest też jedyna część tej checklisty, gdzie jedno kliknięcie potrafi odzyskać znaczącą część budżetu.
Gdzie:Ustawienia kampanii → Sieci → odznacz Sieć reklamową
Domyślnie włączona przy tworzeniu kampanii. Efekt maskuje się w uśrednionych metrykach: kampania ma przyzwoity CTR i słabą konwersję, a nikt nie sprawdza, że połowa wyświetleń to bannery.
Próg alarmowy:Kampania Search z włączoną siecią reklamową.
Gdzie:Segment → Sieć (z partnerami wyszukiwania) → porównaj konwersje
Bywają wartościowi, bywają ruchem niskiej jakości - to zależy od branży i nie da się tego rozstrzygnąć bez danych. Segmentacja rozstrzyga w pięć minut, a spór trwa latami.
W części typów kampanii partnerzy są opcjonalni, w części nie. Warto wiedzieć, co jest w Twoim zasięgu, zanim zaplanujesz działanie.
Gdzie:Kampanie → Miejsca docelowe → Gdzie wyświetlały się reklamy
To jest jedyne miejsce, gdzie zobaczysz konkretne aplikacje i strony pochłaniające budżet. Sortuj po koszcie i przejdź pierwsze pozycje ręcznie - wnioski bywają brutalne.
Gdzie:Ustawienia konta → Wykluczenia treści / listy wykluczeń miejsc
Gry i aplikacje dla dzieci to źródło przypadkowych kliknięć na masową skalę. Ktoś próbował zamknąć baner. Formalnie to nie fraud, praktycznie - to samo.
Próg alarmowy:Aplikacje mobilne wśród najdroższych miejsc docelowych.
Gdzie:Narzędzia → Zasoby wspólne → Wykluczenia miejsc docelowych
Ta sama logika co przy wykluczeniach słów: lista współdzielona przeżyje kampanie, wykluczenia wpisane pojedynczo - nie. Buduje się ją latami i jest realnym aktywem.
Treści dla dorosłych, tragedie, tematy kontrowersyjne. To jednocześnie kwestia budżetu i bezpieczeństwa marki - a przy PMax i Demand Gen to jedno z niewielu miejsc, gdzie masz kontrolę.
Performance Max korzysta z sieci reklamowej i YouTube. Wykluczenia treści i miejsc na poziomie konta działają też na niego - to często jedyna kontrola, jaką masz nad tym, gdzie ląduje Twoja reklama.
Boty i ruch nieludzki
0/8Google filtruje nieprawidłowe kliknięcia po swojej stronie i zwraca za nie pieniądze w postaci kredytu - automatycznie, bez Twojego udziału. To jest fakt, o którym sprzedawcy narzędzi antyfraudowych mówią niechętnie. Nie znaczy to, że system jest doskonały; znaczy, że nie zaczynasz od zera.
Gdzie:Kampanie → Kolumny → Skuteczność → Nieprawidłowe kliknięcia
Google pokazuje, ile kliknięć odfiltrował i za ile nie zapłaciłeś. To jest punkt wyjścia do każdej rozmowy o frautzie - i liczba, której większość ludzi nigdy nie widziała.
Gdzie:Rozliczenia → Transakcje → szukaj korekt
Zwroty pojawiają się jako osobne pozycje. Jeśli je widzisz, system działa i coś wyłapał - a Ty właśnie dowiedziałeś się, że nie jesteś sam w tej walce.
Gdzie:GA4 → Administracja → Strumienie danych → Ustawienia zaawansowane
GA4 potrafi odfiltrować znane boty z listy IAB. To nie chroni budżetu reklamowego, ale oczyszcza dane, na których podejmujesz decyzje - a to też coś warte.
Gdzie:GA4 → Administracja → Definicje ruchu wewnętrznego
Twoje wizyty, testy, zespół. To zanieczyszczenie danych, które łatwo pomylić z ruchem niskiej jakości - zwłaszcza gdy ktoś testuje stronę codziennie.
Zero sekund, brak scrolla, brak zdarzeń, natychmiastowe wyjście. Pojedyncze takie sesje to norma - wzorzec obejmujący znaczącą część ruchu z jednego źródła to sygnaturę warta zbadania.
Wymaga dostępu do logów serwera, ale jest jedynym miejscem, gdzie zobaczysz surowe dane. Powtarzalny user agent przy setkach wejść to dowód, a nie poszlaka.
Bot to program. Człowiek, który kliknął przez pomyłkę w aplikacji, to nie bot - i żadne narzędzie antyfraudowe go nie zatrzyma. Rozwiązaniem jest wykluczenie miejsca, nie blokada.
Próg alarmowy:Diagnoza „boty” bez sprawdzenia sieci i miejsc docelowych.
Google przyjmuje zgłoszenia nieprawidłowych kliknięć. Potrzebujesz konkretów: dat, godzin, wzorca, najlepiej logów. Zgłoszenie w stylu „wydaje mi się, że konkurencja mnie klika” nie doprowadzi do niczego.
Narzędzia antyfraudowe: kiedy mają sens
0/8Rynek narzędzi antyfraudowych żyje ze strachu i z jednej wygodnej właściwości: zawsze coś znajdą, bo zawsze jest jakiś ruch, który da się nazwać podejrzanym. To nie znaczy, że są bezwartościowe - znaczy, że trzeba wiedzieć, co kupujesz i jak sprawdzić, czy działa.
Większość automatyzuje wykluczenia IP i raportuje podejrzany ruch. Skoro wykluczenia IP mają ograniczony limit i słabą skuteczność, to jest to automatyzacja słabego narzędzia - szybsza, ale nie mocniejsza.
„Zablokowaliśmy 3000 kliknięć” nie znaczy nic, jeśli te kliknięcia i tak zostałyby odfiltrowane przez Google albo nigdy by nie nastąpiły. Pytanie brzmi: ile pieniędzy realnie zostało w koncie.
Próg alarmowy:Narzędzie raportujące „zablokowane kliknięcia” bez przełożenia na koszt.
To jest realny problem tej kategorii. Google filtruje nieprawidłowe kliknięcia zanim je policzy - narzędzie, które raportuje je jako swoją zasługę, sprzedaje Ci cudzą pracę.
Jeśli podejrzany ruch to niewielki procent budżetu, a narzędzie kosztuje kilka procent, to jest to wymiana pieniędzy na spokój - i trzeba to nazwać wprost, zamiast udawać optymalizację.
Jedyny uczciwy sposób oceny. Wyłącz na miesiąc i sprawdź, czy CPA się zmienił. Jeśli nie - płacisz za poczucie bezpieczeństwa, co bywa uzasadnione, ale powinno być świadome.
Agresywne blokowanie to realne ryzyko. Narzędzie, które wykluczy zakres IP dużego operatora komórkowego, zablokuje przy okazji tysiące potencjalnych klientów - i nigdy Ci o tym nie powie.
To jedyny scenariusz, w którym widzę realną wartość: duża skala, sieć reklamowa, aplikacje, gdzie ręczne przeglądanie miejsc docelowych jest nie do udźwignięcia. W czystym Search - rzadko.
To jest puenta całej tej listy. Jeśli masz włączoną sieć reklamową w Search, brak wykluczeń i opcję lokalizacji na „zainteresowanie”, narzędzie antyfraudowe zamaskuje objawy, których przyczyną jesteś Ty.
Próg alarmowy:Zakup narzędzia antyfraudowego przy braku podstawowych wykluczeń w koncie.
Co realnie działa
0/8Sekcja pozytywna. Ochrona przed śmieciowym ruchem to w dziewięciu przypadkach na dziesięć zwykła higiena konta - ta sama, która poprawia wyniki z zupełnie innych powodów. To dobra wiadomość: działania z tej sekcji zwracają się niezależnie od tego, czy ktokolwiek Cię oszukuje.
Najskuteczniejsza obrona przed ruchem, którego nie chcesz. Nie chroni przed botem, ale eliminuje ludzi szukających czegoś innego - a to jest większość „śmieciowego ruchu”, jaki widzisz.
Opcja lokalizacji „obecność” zamiast „obecność lub zainteresowanie” w lokalnym biznesie ucina cały ruch spoza rynku jednym przełącznikiem. Efekt jest natychmiastowy i darmowy.
Sieć reklamowa w Search, partnerzy o słabej konwersji, aplikacje mobilne. Największe oszczędności w tym temacie biorą się z wyłączania, nie z blokowania.
Smart Bidding z dobrym pomiarem sam przestaje licytować tam, gdzie nie ma konwersji. To jest najskuteczniejsza „ochrona przed frautem”, jaka istnieje - i nazywa się po prostu działającym algorytmem.
Algorytm widzi sygnały, których Ty nie zobaczysz: historię użytkownika, kontekst, urządzenie. Ruch bez wartości dostaje niższą stawkę automatycznie, bez żadnej listy blokad.
To jedyna część systemu, gdzie ręczna praca daje twarde efekty. Godzina miesięcznie w raporcie miejsc docelowych zwraca się wielokrotnie - i nie wymaga żadnego narzędzia.
Gdzie:Narzędzia → Reguły automatyczne → powiadomienie e-mail
Reguła alarmująca o nagłym skoku kliknięć przy niezmienionym budżecie wykryje realny problem szybciej niż jakikolwiek raport miesięczny. Kosztuje pięć minut.
To nie jest kapitulacja, tylko realizm. Nie każde kliknięcie może się zwrócić, tak jak nie każdy wchodzący do sklepu coś kupuje. Pytanie brzmi, czy ten procent jest w normie - a nie, jak go wyzerować. Zob. checklistę audytu konta.
Przeszedłeś całą checklistę. I co teraz?
Masz listę znalezisk. Najtrudniejsze dopiero przed Tobą: ustalić, które z nich realnie kosztuje Cię pieniądze, a które jest kosmetyką - i w jakiej kolejności to naprawiać. Jeśli chcesz drugą parę oczu do tej rozmowy, odezwij się.
Porozmawiajmy o wynikach audytuSprawdzone. Co teraz
Sprawdź, czy blokada w ogóle zadziałała. W sekcji o diagnozie zapisałeś wzorzec: godzinę, lokalizację, urządzenie, miejsce docelowe. Wróć do niego za dwa tygodnie. Bez tego porównania nie odróżnisz skutecznego działania od placebo - a placebo w tym temacie jest łatwo kupić.
Nie zeruj problemu, tylko sprowadź go do normy. Pewien procent ruchu zawsze będzie bezwartościowy, tak jak nie każdy wchodzący do sklepu coś kupuje. Pytanie brzmi, czy ten procent mieści się w normie dla Twojej branży, a nie jak go wyeliminować - bo tego się nie da.
Jeśli rozważasz narzędzie, zrób test z wyłączeniem. Miesiąc bez niego i porównanie CPA to jedyna uczciwa ocena. Jeśli nic się nie zmieni, płacisz za poczucie bezpieczeństwa - co bywa uzasadnione przy dużym budżecie w Display, ale powinno być świadomą decyzją, a nie odruchem.
Wróć do wykluczeń, nie do blokad. Najskuteczniejsza ochrona przed śmieciowym ruchem to lista wykluczających słów kluczowych i zawężone kierowanie. Nie brzmi to tak dramatycznie jak walka z botami, ale odzyskuje wielokrotnie więcej pieniędzy.
Jeśli podejrzewasz, że coś jest nie tak, a nie chcesz zgadywać - zobacz, jak wygląda audyt Google Ads u mnie, albo po prostu napisz. Powiem Ci wprost, czy to fraud, czy ustawienia.
Najpierw sprawdź, czy to na pewno konkurencja. Ręczne klikanie reklam jest nieopłacalne i łatwe do wykrycia przez Google, a zdarza się rzadziej, niż wynikałoby z liczby firm przekonanych, że to ich dotyczy. Zanim uwierzysz, wyklucz prostsze wyjaśnienia: sieć reklamową w Search, opcję lokalizacji „zainteresowanie”, brak wykluczeń. Jeśli po tym wzorzec zostaje - zbierz twarde dane (daty, godziny, logi) i zgłoś Google.
W jednym scenariuszu widzę realną wartość: duży budżet w sieci reklamowej, gdzie ręczne przeglądanie miejsc docelowych jest nie do udźwignięcia. W czystym Search - rzadko. Większość narzędzi automatyzuje wykluczenia IP, a te mają ograniczony limit i słabą skuteczność, bo boty zmieniają adresy szybciej, niż da się je wpisywać. I nigdy nie kupuj narzędzia przed naprawieniem konta.
Tak - i to jest fakt, o którym sprzedawcy narzędzi mówią niechętnie. Google filtruje nieprawidłowe kliknięcia po swojej stronie i zwraca za nie kredyt automatycznie, bez Twojego udziału. Zobaczysz to w kolumnie „Nieprawidłowe kliknięcia” i jako korekty w rozliczeniach. System nie jest doskonały, ale nie zaczynasz od zera.
Prawie na pewno nie. Trzy pierwsze podejrzani w tej kolejności: zepsuty tag konwersji (najczęstszy), włączona sieć reklamowa w kampanii Search (domyślnie włączona) i brak wykluczeń przy dopasowaniu przybliżonym. Czwarty to strona, która nie ładuje się na telefonie. Fraud jest gdzieś na piątym miejscu i to daleko.
Do jednego zastosowania działają w stu procentach: wykluczenia własnych adresów - biura, domu, agencji, klienta. To adresy stałe i znane. Do walki z botami są słabe: limit jest niewielki, adresy zmieniają się dynamicznie, a ruch z sieci mobilnych i VPN-ów wymyka się temu całkowicie. Uważaj też na blokowanie zakresów - możesz wyciąć tysiące realnych klientów.
I tu jest realne ograniczenie, o którym mało kto mówi: Google Ads nie daje Ci adresów IP. GA4 też nie. Bez logów serwera albo narzędzia zewnętrznego pracujesz na poszlakach - godzinach, lokalizacjach, wzorcach zaangażowania - a nie na dowodach. To warto wiedzieć, zanim ktoś obieca Ci „identyfikację oszustów”.
Nudna odpowiedź: zwykła higiena konta. Lista wykluczających słów kluczowych, zawężone kierowanie, wyłączona sieć reklamowa w Search, wykluczone aplikacje mobilne i poprawny pomiar. Dodatkowo Smart Bidding z działającym pomiarem sam przestaje licytować tam, gdzie nie ma konwersji - i to jest najskuteczniejsza ochrona, jaka istnieje. Te działania zwracają się niezależnie od tego, czy ktokolwiek Cię oszukuje.
Nie podam Ci procentu, bo każda taka liczba byłaby zmyślona - zależy od branży, kanału i tego, jak definiujesz „bezwartościowy”. Ważniejsze jest przestawienie pytania: nie „jak to wyzerować”, tylko „czy to mieści się w normie i ile mnie realnie kosztuje”. Nie każde kliknięcie może się zwrócić, tak jak nie każdy wchodzący do sklepu coś kupuje.
Podejrzewasz fraud i nie chcesz zgadywać?
Nie sprzedaję narzędzi antyfraudowych, więc powiem Ci wprost, czy to oszustwo, czy ustawienia w koncie. W mojej praktyce to prawie zawsze to drugie - i naprawia się je taniej niż abonamentem.
Porozmawiajmy o Twoim koncieKontekst do tej checklisty
Lista kontrolna mówi, co odhaczyć. Wpisy poniżej tłumaczą, dlaczego dany punkt jest na liście i co zrobić, gdy odpowiedź brzmi „nie”.
Całość ułożyłem w bazie wiedzy Google Ads - osiem obszarów, od pierwszej kampanii po pomiar konwersji.